Pamiętam ten moment. Było to jesienią. Wraz z mamą wybrałyśmy się do parku na spacer.
Na samo wspomnienie w moich oczach gromadzą się łzy. Kciukiem prawej ręki głaszczę powierzchnię zdjęcia.
Nie wierzę,że jej już nie ma.
Już nigdy mnie nie przytuli, nie pocieszy, nie zgromi mnie spojrzeniem..
Już nigdy nie ujrzę jej pięknych brązowych oczu, tego uśmiechu dzięki któremu także na mojej twarzy pojawiał się uśmiech. Nie poczuję jej perfum o zapachu lilii.
Tak strasznie mi jej brakuje.
-Mamusiu, wróć do mnie.- Moje błagania są żenujące. Tak wiem. Ona nie wróci. Jej już nie ma..i nie będzie. Pocieszam się tylko tą myślą,że jest teraz w lepszym świecie. Gdzie nie ma problemów, zmartwień. Jest tam, gdzie nie stanie się jej już nic złego.
Dlaczego? Dlaczego ona??? Boże nie mogłeś zabrać także mnie, albo chociaż mnie zamiast jej???
Siadam na łóżku, w ręku nadal trzymając zdjęcie. Nagle na jego powierzchni pojawia się kropla wody. Zaraz, nie. To moje łzy. Dopiero w tym momencie uświadamiam sobie,że płaczę. Niezdarnym ruchem ręki ścieram słone krople z twarzy i ze zdjęcia.
Drzwi zaczynają się powoli otwierać, a ja spoglądam w ich kierunku. W progu staje Tom. ,,Znajomy'' mojego ,,ojca''jak się dowiedziałam. Ma mnie zawieźć do domu mojego staruszka i zabrać ostatnie pudła.
Tom to mężczyzna mocnej budowy, mniej więcej w wieku ok 20 lat. Jest przystojny i to nawet bardzo. Włosy ma ciemnobrązowe, a oczy koloru obsydianu. Ubrany jest w dżinsy i niebieską koszulę.. Z jego twarzy trudno cokolwiek odczytać, ale ja znam się na ludziach. Jego uśmiech jest wymuszony, w oczach widać żal. Tak żal mu mnie. Z resztą nie dziwię mu się. Na jego miejscu też bym sobie współczuła. Komu nie było by szkoda nastolatki, która straciła matkę, a teraz przeprowadza się do ,,obcej'' rodziny.
-Jesteś już spakowana?- Jako odpowiedź skinęłam tylko głową na potwierdzenie.
Wkładam zdjęcie do pudła z resztą moich rzeczy. Wstaję z łóżka i kieruję się ku drzwi, aby opuścić mój pokój. Ostatni raz rozglądam się po pomieszczeniu, aby zapamiętać z niego jak najwięcej. Tom jest już za mną. Pod pachą trzyma ostatnie pudło z moimi rzeczami i kroczy w tym samym kierunku, czyli do wyjścia. Opuszczam dom, w którym spędziłam 18 lat mojego życia .. i nigdy już tu nie wrócę.
Gdy wychodzimy przed dom czeka na nas już czarny samochód. Mrugam kilkakrotnie oczami zastanawiając się czy przypadkiem nie mam problemów ze wzrokiem. Jak się nie mylę to Bentley GT Cupe. Kurde, Ten samochód jest cholernie drogi. Ciekawe czy należy do Toma? Mężczyzna pakuje pudło do bagażnika samochodu, a ja zajmuję miejsce pasażera. W środku jest równie przepiękny co na zewnątrz. Siedzenia są wyłożone białą skórą, a deska rozdzielcza jest czarna. Samo siedzenie w taki cudeńku napawa mnie dumą. Brunet zajmuje miejsce kierowcy. Obdarza mnie krótkim spojrzeniem, a następnie przekręca kluczyk w stacyjce. Samochód rusza z miejsca.
Gapię się na cholernie przystojnego kierowcę i zastanawiam się dlaczego właśnie on po mnie przyjechał? Najwidoczniej mój staruszek nie chciał się pofatygować, żeby przyjechać po swoją córkę.
-Mam coś na twarzy?- Z moich rozmyśleń wyrywa mnie głos Toma. Szlag. Cały czas odkąd wyjechaliśmy spod mojego domu gapię się na niego jak jastrząb na swoją ofiarę. Szybko odwracam wzrok, a na moje poliki wpełza rumieniec.
-Nie. Przepraszam.-Bąkam.Mężczyzna posyła w moją stronę piękny uśmiech.
-Jesteś przyjacielem rodziny?-Próbuję przełamać lody.
- Tak. To znaczy. Nasi rodzice razem współpracują i tak jakoś..
-Rozumiem.-Po tych słowach następuje chwila ciszy. Nie znoszę tego.
-Dlaczego właśnie ty po mnie przyjechałeś?- Po wypowiedzeniu tych słów troszkę mi głupio ponieważ mógł je odebrać niewłaściwie.-Przepraszam. Po prostu jestem ciekawa dlaczego mój cudowny tatuś tego nie zrobił, tylko wysługuje się innymi. -Daruje mi kolejny, piękny uśmiech.
-Razem z moim ojcem są w podróży służbowej i wrócą dopiero za 5 dni, więc.. tak jakoś wyszło.-Przytakuje skinieniem głowy.
-A Zayn? Syn moje ojca nie mógł tego zrobić?
-Zadajesz strasznie dużo pytań Ness. Wiesz?- Odwraca wzrok od jezdni i skupia go na mojej osobie.
-Zayn to gówniarz, który nie lubi wyręczać swojego ojca. A, że ja akurat rozmawiałem ze swoim ojcem przez telefon twój staruszek poprosił mnie abym to ja po ciebie przyjechał.- Jego spojrzenie znowu kieruje w stronę jezdni.
-Dziękuję.
-To dla mnie zaszczyt,że mogę siedzieć przy boku takiej piękność.-Szlag. Kolejny rumieniec wpełza na moje policzki. Ten gość wie jak zbajerować dziewczynę.
-Czy mógłbyś włączyć radio?
-Jasne.- Chwilę po tych słowach w samochodzie rozbrzmiewają pierwsze dźwięki piosenki.
Usiadłam wygodnie w fotelu i oparłam głowę o szybę samochodu. Jeszcze tylko jakieś dwie godziny i będę w moim nowym domu.
-Ness. Jesteśmy na miejscu.-Otwieram zaspane oczy i wgapiam się przed przednią szybę samochodu na nieznany mi dom. Jest cudowny. Wydaje się prosty, ale gdy się przyjrzysz widać drogie wykończenia domu. Na pewno nie należał do najtańszych.
Powolnym tempem wysiadam z samochodu. Tom wysiada z samochodu i kieruje się w stronę bagażnika.
Czuję się tak strasznie dziwnie. W końcu zamieszkam z nieznaną mi rodziną. Co z tego,że właścicielem tego domu jest mój ojciec. Spotkał moją mamę na jakimś bankiecie.. On -biznesmen i do tego cholernie przystojny jak to opowiadała mama, a ona-.. (wyjęte jak z jakiegoś słabego filmu) kelnerka. No cóż skończyło się na jednej, nic nie znaczącej nocy spędzonej razem, ale cóż... Z tego pojawiłam się ja. To wielkie szczęście dowiedzieć się,że zostałam poczęta przez przypadek. Ale moja matka mnie przekonywała całe 18 lat,że to najlepszy przypadek jaki jej się w życiu przytrafił. I uwierzyłam jej.
Ale teraz będę musiała stawić mu czoła. Nienawidzę go. Nie dla tego,że nas zostawił, ale dla tego,że teraz chce udawać przykładnego ojca, a tak na prawdę jest zwykłym śmieciem. Wiem,że nie powinnam tak myśleć o własnym ojcu, ale zasłużył sobie.
-------------------
Macie 1 rozdział. Wiem,że jest niedopracowany, ale musicie mi wybaczyć. To moje pierwsze opowiadanie.... Kolejne rozdziały powinny być dłuższe. Postaram się je dodawać regularnie, ale dokładnie co jaki czas jeszcze Was poinformuję. Jak na razie nic nie mowa o Harry'm, ale spokojnie.. To dopiero 1 rozdział.
Proszę jeśli macie jakieś uwagi, odczucia co do rozdziału napiszcie w komentarzach. ;)
Szczęśliwych, Rodzinnych Świąt Życzę ;D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz